Mniej CO2 w atmosferze

14.02.2008 | Andrzej Ostrowski wyślij link znajomemu | drukuj

Walka z globalnym ociepleniem nie może ograniczać szans rozwojowych polskiej gospodarki

wymagań w zakresie ochrony środowiska, polegający na ograniczeniu produkcji, co przełoży się na spadek ilości zanieczyszczeń wypuszczanych do atmosfery. Z kolei przedsiębiorca, który dysponuje nadwyżką uprawnień ma trzy opcje do wyboru: może sprzedać na rynku zbędne uprawnienia lub zwiększyć produkcję, tak aby samemu całkowicie wykorzystać dostępną pulę emisji albo też przenieść uprawnienia na przyszły rok. Jednym z warunków efektywnego funkcjonowania ETS jest utrzymywanie się ceny giełdowej uprawnień na odpowiednio wysokim poziomie, z czym dotychczas był poważny kłopot. Komisja Europejska w ramach tzw. NAP-1 obejmującego lata 2005-2007 rozdzieliła pomiędzy 11,4 tys. różnego rodzaju instalacje uprawnienia pozwalające na emisję łącznie około 2,2 mld ton CO2 rocznie. Zdecydowanie największą pulą uprawnień uzyskały Niemcy (zgoda na średnioroczną emisję w ilości 499 mln ton), a w dalszej kolejności pozostałe duże kraje UE: Wielka Brytania (245 mln ton), Polska (239 mln ton), Włochy (223 mln ton), Hiszpania (174 mln ton) oraz Francja (157 mln ton). Rzecz jednak w tym, iż przyznany Polsce limit emisji jest znacząco niższy od pułapu pierwotnie proponowanego przez stronę polską (286 mln ton). W konsekwencji polskie firmy straciły potencjalną możliwość zarobienia dużych pieniędzy na sprzedaży nadwyżek uprawnień do emisji CO2. Zatwierdzając w ramach NAP-2 limity emisji dwutlenku węgla na lata 2008-2012, Komisja Europejska zdecydowała się na daleko idące obniżenie pułapów postulowanych przez kraje członkowskie, także Polskę. Restrykcyjne podejście Komisji wynikało z negatywnych doświadczeń zebranych w początkowym okresie funkcjonowania ETS, kiedy unijne firmy uzyskały zbyt dużą liczbę uprawnień do emisji w stosunku do rzeczywistej ilości zanieczyszczeń wypuszczanych do atmosfery. Fakt ten potwierdziły dane zebrane w toku weryfikacji wielkości emisji CO2 w 2005 r., które z reguły okazały się niższe od limitu przyznanego w ramach NAP-1. W konsekwencji cena rynkowa uprawnień spadła do bardzo niskiego poziomu. Tym samym przedsiębiorcom przestało się opłacać podejmowanie działań na rzecz ograniczenia emisji i wygospodarowania w ten sposób puli uprawnień, którą można by było korzystnie sprzedać innym firmom. Równocześnie przedsiębiorcy, którzy mają kłopoty z utrzymaniem się w dopuszczalnym limicie emisji, mogą bez problemu kupić dodatkowe uprawnienia, co osłabia ich zainteresowanie podejmowaniem kosztownych inwestycji proekologicznych.

Start systemu w Polsce

Pierwsze transakcje uprawnieniami do emisji CO2 miały miejsce w Polsce na początku lipca 2006 r. W strukturze instalacji objętych ETS dominują elektrownie oraz ciepłownie zawodowe, a także pozostałe rodzaje instalacji do spalania paliw, na które przypadnie około 80% uprawnień przydzielonych w okresie 2005-2012. Wymaga podkreślenia, że średni roczny limit emisji CO2 przewidziany w NAP-1 tylko dla BOT Bełchatów S.A. wynosi_ 30,8 mln ton CO2, a więc był większy od limitu, jaki uzyskały Litwa, Łotwa, Luksemburg i Słowenia razem wzięte (które w latach 2005-2007 były uprawnione do wyemitowania w sumie 29,1 mln ton CO2) i porównywalny z dopuszczalnym pułapem emisji dla Danii (33,5 mln ton), Austrii (33,0 mln ton), Węgier (31,3 mln ton) oraz Słowacji (30,5 mln ton). W ramach NAP-2 Polska ubiegała się o prawo do emisji CO2 na średniorocznym poziomie 285 mln ton, o 19% przekraczającym pułap określony w NAP-1 (239 mln ton). Ostatecznie jednak Komisja w marcu 2007 r. ustaliła maksymalną emisję w liczbie 209 mln ton CO2, obniżając proponowany przez Polskę limit o 76 mln ton, tj. o 27%. Na decyzji Komisji mocno zaważył fakt, iż zweryfikowana wielkość emisji w 2005 r. okazała się o 15% niższa od zatwierdzonej w ramach NAP-1. Komisja uznała, że przyjęcie pułapu emisji postulowanego przez Polskę stwarzałoby możliwość przyznawania wybranym firmom nadwyżki uprawnień, co stawiałoby te przedsiębiorstwa w uprzywilejowanej sytuacji na rynku. W ten sposób w ocenie Komisji naruszone mogłyby zostać unijne reguły konkurencji ze szkodą dla handlu wspólnotowego. Polska nie zgadza się z taką argumentacją i w związku z tym - podobnie jak kilka innych państw UE - zaskarżyła decyzję Komisji w sprawie rozdziału uprawnień do Sądu Pierwszej Instancji Wspólnot Europejskich. Zbyt niski przydział praw do emisji w latach 2008-2012 w stosunku do potrzeb wynikających z trendów rozwojowych może:

- przyczynić się do spowolnienia tempa rozwoju gospodarczego (z uwagi na ewentualną konieczność ograniczenia produkcji przez przedsiębiorców, którzy nie są w stanie utrzymać się w limicie emisji CO2 i równocześnie nie mogą kupić brakujących uprawnień na rynku),

- pogorszyć konkurencyjność polskich przedsiębiorców (z uwagi na wzrost kosztów produkcji, w następstwie konieczności wykonania określonych inwestycji proekologicznych), zwłaszcza wobec dostawców spoza UE, którzy nie są zobowiązani do działań na rzecz zmniejszenia emisji CO2 (Chiny),

- spowodować wzrost cen niektórych wyrobów i usług (energia, materiały budowlane),

- zmniejszyć atrakcyjność Polski z punktu widzenia inwestorów zagranicznych, którzy niechętnie lokują kapitały w sektorach objętych ograniczeniami formalnymi (takimi jak na przykład limit emisji CO2, który rzutuje na wielkość produkcji i jej koszty),

- skłonić przedsiębiorców do przenoszenia produkcji z Polski poza granice kraju (Ukraina, Białoruś, Rosja, Chiny), ze wszystkimi tego skutkami dla rynku pracy oraz dochodów budżetu państwa.

Zaangażowanie Komisji Europejskiej, a także państw członkowskich - w tym Polski - w działania na rzecz ograniczenia wielkości emisji gazów cieplarnianych świadczy o zrozumieniu potrzeby poprawy stanu atmosfery ziemskiej, czemu zwłaszcza służyć będzie skuteczna walka z globalnym ociepleniem. Problem polega głównie na racjonalnym (żeby nie rzec sprawiedliwym) podziale zobowiązań z tym związanych między kraje Unii. Z jednej strony bowiem konsekwentnie należy dążyć do zmniejszenia ilości zanieczyszczeń wypuszczanych do atmosfery, z drugiej zaś strony podejmowane w UE działania na rzecz poprawy stanu środowiska powinny uwzględniać priorytety rozwojowe poszczególnych państw. Jest to szczególnie istotne w przypadku takich krajów jak Polska, które muszą szybko nadrobić dystans rozwojowy i cywilizacyjny w stosunku do państw „15".