Requiem dla fajczarni
Formierz z kawałka masy ceramicznej formował główkę fajki i cybuch, które następnie drążono i przewiercano. Inni robotnicy toczyli gliniany wałek z którego miał powstać cybuch z ustnikiem, w którym drutem przewiercano otwór, następnie scalano obie części i suszono. Ponieważ w Zborowskiem produkowano fajki w pięciu podstawowych rozmiarach od 3 do 32 cali reńskich (to jest od 7,5 do 81 centymetrów), te dłuższe fajki suszono w specjalnie skonstruowanych stojakach, by się nie połamały. Po wysuszeniu fajki układano w glinianych tyglach i wstawiano do pieca ceramicznego, w którym wypalano je przez 24 godziny w temperaturze około 1000°C. Po kontroli jakości fajki zanurzano w roztworze wosku, wody i mydła, aby miały lepszy połysk i nie przyklejały się do warg. Gliniane fajki ze Zborowskiego sygnowano cyframi, literami i specjalnymi sygnaturami wytwórni, na niektórych dodawano napisy, np. „Fabrike in Schlesien", „Sorowsky" czy „Breslau" (czyli Wrocław, ponieważ tam u jednego z udziałowców - kupca Grulicha - znajdował się największy skład manufaktury).
Część fajek otrzymywała dekorację rzeźbiarską, jednak tych wypalano najwyżej procent, reszta to zwykły, gładki produkt sprzedawany masowo nie tylko we Wrocławiu, lecz także w przedstawicielstwach firmy w Berlinie, Szczecinie i Królewcu. Fajki ze Zborowskiego rozsyłano po całych Niemczech. Trafiały także do Anglii i Holandii. Kupowali je całymi skrzyniami marynarze wyruszający w długie rejsy, palili mieszczanie i wszyscy ci, którzy uważali się za nowoczesnych i młodych. Ponieważ ze względu na swą kruchość były to często produkty jednorazowego użytku, nie dziwi, że w ciągu stu lat funkcjonowania manufaktury wyprodukowano ich tak ogromną ilość. Fabryka w Zborowskiem produkowała również niewielkie ilości fajek glazurowanych oraz fajansowe naczynia i figurki, jednak w produkcji fajansu już wkrótce wyrosła jej konkurencja. W roku 1767 Barbara von Gaschin, siostra Andreasa von Garnier, jednego z udziałowców spółki fajczarskiej, w Glinicy założyła wytwórnię fajansu, która działała przez prawie sto lat, a pochodzące stamtąd wspaniałe wyroby (talerze, wazy, filiżanki oraz figurki zwierząt) z kolekcji Kurta Bimlera i Simona Machy możemy podziwiać dziś w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu. W połowie XIX w. zmieniły się nawyki palaczy. Pojawiły się cygara i cygaretki, a kruchy produkt zdobywał już coraz mniej nabywców. W spisie przedsiębiorstw powiatu lublinieckiego z roku 1861 zborowska fajczarnia już nie figuruje. Do dziś jednak w jej sąsiedztwie można natknąć się na ułomki fajek, niedokończonych lub uszkodzonych w czasie produkcji. Traktowano je jako gruz, którym zasypywano dziury w drodze. Materialnym śladem istnienia fabryki fajek jest też rozsypujący się budynek, nazwa ulicy - Fabryczna i części wsi - Na Fabryce. W miejscowej szkole podstawowej urządzono na korytarzu ekspozycję przybliżającą dzieje fajczarni, a na specjalnie przygotowanych tablicach umieszczono ponad trzysta egzemplarzy fajek, głównie główek i cybuchów. Wszystkich zainteresowanych pogłębieniem wiedzy o Zborowskiem zachęcam do lektury książki Józefa Tyrola „Nad Liswartą i Potokiem Jeżowskim" oraz strony: www.zborowskie.pl




